1. czarny ptak
2. ucieczka
3. m.l. king
4. hard core
5. mów mi alie
6. niebo
7. w drodze
8. a.i.d.s.
9. samochodem i domem zajęła się policja
10. esion
Nikt Nic Nie Wie 1996
EWA BRAUN "Esion"
CD 28,- KASETA 9,-
Ponownie dostępna chyba najciekawsza pozycja w dyskografii tego zespołu.
Druga płyta, nagrana z gościnnym udziałem Sławka Gołaszewskiego.
Zamiast opisu recenzja:
Nie ma chyba drugiej takiej
grupy na polskiej scenie niezależnej,
której twórczość odcisnęła tak duże piętno w nurcie noise. Niektórzy
twierdzą, że wydana w 1996 r, płyta "Esion" właściwie na nowo
zdefiniowała ten styl. Być może sporo w tych opiniach przesady,
niemniej płyty tej grupy do dziś potrafią przykuć uwagę swoją
oryginalnością, a przede wszystkim bogactwem muzycznej treści."Esion"
rozpoczyna 10 minutowy instrumentalny "Czarny ptak." Dosyć senny utwór,
z założenia dość spokojny. Co nie znaczy, że nudny. Wprowadza jakby
nastrój zadumy. Świetnie tu brzmi gitara. Mamy wrażenie jakby
opowiadała jakąś historię. Jednocześnie wkrada się tu troszkę
psychodeliczny klimat. Sporo tu też improwizacji, budowanych niekiedy
na sprzężeniach. Niemniej nie jest to "sztuka dla sztuki." Generalnie
grupie chodzi raczej o pewne malowanie dźwiękiem, stworzenie pewnego
klimatu. I przykucie uwagi odbiorcy, co trzeba przyznać, udaje się od
pierwszego dźwięku. Z zadumy wyrywa nas utwór drugi. O wiele bardziej
żywiołowy i konkretny, co ciekawe z dość łatwą do zapamiętania melodią.
To już "Ucieczka." Ale trwa raptem tylko półtorej minuty. Co na tej
płycie jest ewenementem. Po czym wracamy do punktu wyjścia. Znów
zanurzamy się w ten psychodeliczny klimat z początku (np: "Hard Core",
"Mów mi Allie," a zwłaszcza "W drodze"). Niekiedy nawet nabiera on cech
transowości (chociażby utwór "Hard Core", jak tu pięknie brzmi
saksofon... podobnie w "Niebie", a zwłaszcza w "Esion," gdzie raczy
nasz dość długą improwizacją). Po wydaniu tej płyty Marcin Dymiter -
gitarzysta i wokalista zespołu stwierdził, że ta muzyka jest dośc
wyciszona, ale gdzieś pod spodem ma pewien nerw. Stąd też tytuł płyty
"esion" - anagram słowa noise. I trudno się z tym nie zgodzić.
Faktycznie, gdy wsłuchamy się, np. w początku "Nieba," albo w
"A.I.D.S", zaskoczy nas dość ostry riff. Jednak nie jest on
wyeksponowany, raczej wtapia się w ogólne brzmienie płyty. Daje to dość
ciekawy efekt. Co do wokali: są dość oszczędne. Dymiter nie jest może
wielkim wokalistą, raczej melorecytuje niż śpiewa. Ale ma to swój urok
i pasuje do klimatu płyty.
Nie wspomniałem jeszcze o tekstach. Są dość hermetyczne i wieloznaczne.
Czysta poezja, idealnie pasująca do muzyki: "moja krew jest błękitna,
odbija się w niej niebo," ("Niebo"), albo "biały dzień i czarna noc,
krótko śpiewają piosenkę równości ("Martin Luter King"). Po prostu
piękne.
Spotkałem się kiedyś z określeniem, że "Esion" to muzyka drogi,
odsyłająca skojarzenia w kierunku "przestrzenności i otwartości" kina,
bądź literatury drogi. Niewątpliwie coś w tym jest. Rzeczywiście klimat
płyty, niektóre teksty ("gdy posterunki dostają pierwsze informacje/my
znów udajemy anioły/ciągle mamy ulgowe bilety/podróżujemy między niebem
a piekłem") i ten pozorny spokój mogą przywodzić na myśl podobne
skojarzenia. Niemniej warto udac się w tą drogę wraz z Ewą Braun.
EWA BRAUN "Love
peace noise"
KASETA 9,-
Wydana w 1994 r. pierwsze solidne
nagrania studyjne ze studia Złota Skała.